Wpisy z kategorii: LifeStyle

Mój ulubiony (i skuteczny) sposób na wewnętrznego krytyka

Dzisiaj króciutko o czymś, co mnie pomogło wyjść z niesprawiedliwego nawyku osądzania siebie. Dzisiaj o prostym, ale jakże skutecznym sposobie na wewnętrzne głosy, które pchają nas w nieodpowiednim kierunku, bowiem zamiast motywować, zazwyczaj demotywują i spychają nasze marzenia na bok.

Jak najprościej rozwiązać problem?

Jedną z pierwszych książek rozwojowych, które mocno zwróciły moją uwagę i które nadały odpowiedni kierunek moim myślom była książka Dalie’a Carnegie „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. Podsunął mi ją mój dobry znajomy, który z pewnością widział, że zbyt dużo uwago poświęcam roztrząsaniu samego problemu niż jego rozwiązaniu. W tym czasie usłyszałam także cenną lekcję, której sedno mieściło się w zdaniu: samo myślenie o problemie jest bardziej męczące od działania prowadzącego do rozwiązania tego problemu.

Zasada lustra – to, co dostrzegasz w innych, jest w Tobie

Kieruję do Ciebie nietypowe pytanie… Zauważyłam, że spotykam na swojej drodze osoby, które mnie z jakiegoś powodu nie szanują, nie wiem czemu tak się dzieje. Już nie wiem co mam robić i jak się zachowywać, żeby ludzie w końcu zaczęli mnie szanować! To jest strasznie frustrujące! Ostatnio doszłam do wniosków, że nie mam nawet takiej jednej osoby, której bym ufała i którą mogłabym nazwać swoją przyjaciółką, wszyscy się ode mnie odwracają, a ja czuję się coraz bardziej samotna. Co robić? Jak mam się zachowywać, żeby ludzie mnie szanowali?

Co zrobić, aby poczuć się lepiej? Moje osobiste sposoby na poprawienie sobie samopoczucia!

Z pewnością masz takie dni, kiedy nie wszystko układa się tak jakbyś sobie tego życzył. Z pewnością masz takie dni, w których coś „nie gra” i nie czujesz się najlepiej, chociaż sam nie wiesz skąd taki stan. Z pewnością masz takie dni, w które chciałbyś zrobić coś dla siebie, jednak brakuje Ci pomysłu i w konsekwencji nie robisz nic. Ja również miewam takie dni, w których mój nastrój stoi pod znakiem zapytania. Nauczyłam się jednak radzić sobie z pierwszymi symptomami lekkiego znużenia czy przygnębienia i dzisiaj chcę się z Wami podzielić sposobami, które działają na mnie. Być może (i liczę na to!), że i Ty znajdziesz wśród nich taki, który będzie działał również na Ciebie!

Ja nic nie muszę! O niesubtelnej różnicy pomiędzy móc a musieć

Trzeba móc, aby musieć.
Inspirujący cytat, który odkryłam całkiem niedawno, a który mocno przykuł moją uwagę. Dlaczego? Ponieważ wiele osób, zresztą w tym i ja, mówi o tym, że coś musi. Jednak jeśli przyjrzeć się temu z bliska, tak naprawdę niczego nie musisz. Odpowiesz: Jak to? Przecież muszę chodzić do pracy, żeby mieć pieniądze na życie, powinnam ugotować obiad dla rodziny, muszę posprzątać mieszkanie, żeby było czysto, powinnam iść na zajęcia, żeby zdobyć zaliczenie, muszę iść na zakupy, żeby mieć co jeść, i tak dalej możemy mnożyć wszystkie rzeczy, które w życiu musisz. A gdybyś tak zamiast „muszę” pomyślał „mogę”?

Nieosiągalny perfekcjonizm – jak sobie z nim radzić?

Zdobycie perfekcji jest dla nas nieosiągalne. Perfekcjonista nie potrafi cieszyć się z tego co osiągnął, pomimo, że włożył w to sporo pracy, bo cały czas słyszy w głowie: „Zawsze mogło być lepiej”, „Mogłeś się bardziej postarać”. To błędne koło, gdyż tak naprawdę nawet gdy będzie już najlepszy (np. zdobędzie pierwsze miejsce w jakimś konkursie) to od razu pojawią się u niego obawy, że niebawem ktoś mu ten tytuł odbierze i przez to pracuje jeszcze ciężej, co w konsekwencji prowadzi do złego samopoczucia, ogromnej presji i niedoceniania tego co już ma.

Czy warto martwić się na zapas?

„Spędziłem większość życia, martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.”
Do dzisiejszego krótkiego wpisu zainspirował mnie powyższy cytat. Ja również spędziłam sporą część swojego życia martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły. Jeszcze kilka lat temu miałam dość dużą skłonność do martwienia się o różne rzeczy – najczęściej takie, które miały się dopiero wydarzyć.