5 rzeczy, których warto spróbować w Tajlandii

Drukuj Kategorie: Autor: Gosia

To moja druga podróż do Królestwa Tajlandii. Pierwszą odbyłam trzy lata temu i już wtedy przeczuwałam, że nie ostatnią. Tajlandia zaskakuje ogromem barw, różnorodnością krajobrazów, smaków, zapachów. Przedstawia również nieco inny od naszego świat. Świat, w którym na wzór Wielkiej Brytanii czy Australii obowiązuje ruch lewostronny, a najważniejszą osobą, w każdym tego słowa znaczeniu, jest panujący od 1946 roku król Tajlandii, którego portret znajdziesz na ścianie każdego szanującego się lokalu.

Tajlandia, którą poznałam to również ludzie. Tajowie charakteryzujący się niewymuszoną uprzejmością, życzliwością i gościnnością. Ponadto Tajlandia jest bezpieczna, tania i ma dobre połączenia z całym światem.

Mam wrażenie, że wszystko to sprawia, że Tajlandia staje się coraz bardziej popularnym kierunkiem wakacyjnym. Przyjeżdżają tu ludzie z całego świata (jest bardzo dużo Amerykanów i Australijczyków) i niestety ma to wpływ na turystykę, która staje się coraz bardziej komercyjna. Dlatego jeśli chcecie (a uwierzcie mi, że tak!) odwiedzić Tajlandię lepiej zrobić to czym prędzej!

Pierwszy wschód słońca w Tajlandii
 

 

 

 

 

 

 


1. Pierwszy wschód słońca przy Raila Bay // 2. Plaża Railay w drodze na jogę :) // 3. Spotkanie z małpkami podczas wyprawy skuterkiem // 4. Elektryczność w Tajlandii – nie pytajcie :) // 5. Drogi na Koh Chang są bardzo dobrej jakości, jednak zdarzają się takie perełki // 6. Piękny wodospad odnaleziony po kilkudziesięciu minutach maszerowania gęstym lasem  i spalenia chyba 1000 kcal // 7 i 8. Wyprawa skuterem w nieznane zakończyła się odnalezieniem pięknych krajobrazów //

 

5 RZECZY, KTÓRYCH WARTO SPRÓBOWAĆ W TAJLANDII

 

Odkrywanie smaków Tajlandii

Kuchnia tajska to z pewnością jeden z kluczowych punktów, dla którego warto odwiedzić ten kraj. Kuchnia zaskakuje przede wszystkim stopniem ostrości potraw („no spicy” po tajsku to tak jakbyśmy w Polsce poprosili o średnio ostre danie). Ale nich Was to nie zmyli. Podczas jednej z kolacji poznałam parę z Bombaju, którzy poprosili o ostre dania (a to już nie lada wyzwanie), po czym stwierdzili, ze dla nich tajskie „spicy” to takie „medium spicy” hinduskie ;).

Przypomniałam sobie wtedy mój pobyt w północnych Indiach i jedzenie, którego rzeczywiście bez popijania nie dało się zjeść! A podobno im dalej na południe Indii tym jedzenie pikantniejsze. Ciekawe jaki stopień ostrości obowiązuje np. w Bangalore?

Wracając jednak do samej kuchni tajskiej pomijając fakt, że jest piekielnie ostra – jest przepyszna! Różnorodność oraz niezwykła świeżość warzyw używanych do przygotowania potraw połączona z intensywnością przypraw, buduje wspaniałą ucztę dla zmysłu smaku i węchu (ze wzrokiem bywa różnie). Jeśli nie jesz mięsa, Tajlandia oferuje niezliczoną ilość potraw wegetariańskich. Ja byłam w niebie!

Do tego dochodzą świeże, dojrzałe, słodkie z natury owoce i przyrządzane z nich koktajle owocowe za śmieszne pieniądze! W tym roku postawiłam jednak na świeże kokosy i wypiłam chyba więcej wody kokosowej aniżeli mineralnej :).


 

 

1. Jeden z tajskich obiadów -młody kokos, wodny szpinak w sosie ostrygowym (Morning Glory), zupa z zielonego curry z warzywami oraz ryż, który podawany jest tutaj prawie do wszystkiego // 2. Sajgonki na dwa sposoby // 3. Pyszności tajskie na jednym z targowisk //

Będąc w Tajlandii warto poszukać dwóch miejsc:

  • Typowo lokalnej knajpki, w której jadają głównie Tajowie, a obsługa nie zna nic a nic języka angielskiego. Masz pewność, że jeśli nadal funkcjonuje to działa głównie pod Tajów, a jeśli oni tam jadają to oznacza to, że jedzenie jest typowo tajskie, a nieprzerobione pod turystę. Na taką rodzinną restauracyjkę udało nam się trafić będąc na Krabi w Ao Nang. Wystarczy pokazać palcem pozycję w menu (w kartach bardzo często każda potrawa opatrzona jest zdjęciem) i czekać na zamówione dania. A te zazwyczaj przychodzą szybko pomimo, że wszystko w Tajlandii (nawet zupy) przygotowywane są na świeżo.
  • Jedzenia ulicznego, najlepiej z lokalnego marketu, których w Tajlandii nie brakuje. Market uliczny to bogactwo smaków i zapachów! Jedzenie jest świeże, przygotowywane na naszych oczach, tanie i do tego pyszne! Chcecie spróbować czegoś zupełnie nowego? Tajlandia oferuje szeroki wybór smażonego robactwa ;).

Z dań wegetariańskich polecam spróbować Morning Glory (wodny szpinak w sosie ostrygowym – około 6-8zł), sałatkę z zielonej papai (około 8-12zł), zupę z zielonego curry z warzywami (około 10-12zł), Pad Thai’a (ok. 7-10zł), smażone warzywa w sosie ostrygowym (około 6-8zł). To, co mnie najbardziej przekonuje – wszystko jest świeże, a Tajowie nie rozgotowują warzyw, tylko przyrządzają je al dente. Chrupkie, soczyste, pełne smaku i wartości odżywczych!


 

 

 

 

1, 2 i 3. Markety tajskie // 4 i 5. Najlepszy deser – przepyszne tajskie naleśniki!  //

 Ponadto będąc w Tajlandii nie sposób nie spróbować tajskich naleśników (podobno zaczerpniętych z sąsiedniej Birmy), niezwykle cienkich i chrupiących, wypełnionych wybranymi przez nas dodatkami (moje ulubione to te z bananem i masłem orzechowym).

 

Odnalezienie ukojenia w masażu tajskim

Idąc dowolną uliczką w Tajlandii nie sposób nie trafić na gabinet tajskiego masażu. W bardziej turystycznych miejscach „Thai Massage” czy też „Thai SPA” to w zasadzie co drugi lokal. I szczerze przyznam, że warto do któregoś zajrzeć. Masaż tajski posiada długą tradycję, a Tajki uczone są jego techniki od najmłodszych lat. Masaż tajski to połączenie refleksologii (uciskania poszczególnych punktów w ciele), z rozciąganiem ciała (jogą pasywną). Taka sesja masażu rozluźnia mięśnie, wycisza umysł i pozwala na głęboki relaks.


 

1. Masaż na plaży (cena taka sama, a czasem nawet niższa niż w gabinecie) // 2. Cennik jednego z droższych salonów masażu //

W zależności o jak silny masaż poprosicie (dla bardziej odpornych polecam głęboki masaż tajski) masażystka będzie ugniatać Was kciukiem, stopą, przedramieniem, łokciem, a nawet kolanem. Będzie po Was chodzić i wyginać na różne sposoby. Jeśli strzelające kości to dla Was za dużo, poproście o „soft thai massage”, będzie znacznie delikatniejszy i łatwiejszy do przetrwania. Ceny wahają się w granicach 20-40zł za godzinny masaż.

 

Poszukiwanie spokoju z pomocą jogi i medytacji

Oczywiście, że nie mogłam pominąć tego punktu! W Tajlandii masz niesamowita możliwość zapoznania się z przeróżnymi stylami jogi, medytacji oraz wybrania się na koncerty z udziałem gongów i mis tybetańskich. Szkoły jogi jak i indywidualni nauczyciele oferują zajęcia grupowe jak i prywatne lekcje. Ponadto wielu instruktorów proponuje zajęcia na plaży, co może stanowić dodatkową atrakcję.

Warto wybrać się do lokalnych nauczycieli, których najczęściej można spotkać poza miejscami turystycznymi. Albo też, zawinąć matę pod pachę, udać się o wschodzie słońca na najbliższą plażę i rozkoszując się czystym powietrzem i szumem morskich fal odbyć własną praktykę. Przy okazji można w ten sposób poznać ciekawe osoby zainteresowane naszą aktywnością.

Joga na jednej z pięknych plaż Krabi – Railay //

 

Zapuszczenie się w dżunglę

Ze względu na wysoką wilgotność klimatu, dużą powierzchnię Tajlandii stanowią lasy: monsunowe, równikowe i namorzynowe (mangrowe). Różnorodność jak i obfitość występującej roślinności sprawia, że każda wyprawa w głąb dzikiej przyrody zapewnia niesamowite przeżycia. Intensywność zapachu, głębokość barw, jak i wspaniała dla uszu muzyka ukazują nam prawdziwą moc natury i coś, co kocham. Dlatego będąc w Tajlandii warto wybrać się w głąb lądu i doświadczyć na własnej skórze lekkiego dreszczyku emocji!


 

 

 

 

 

Przepiękne krajobrazy tajskich lasów, a na ostatnim zdjęciu owoc Duriana, którego waga może dochodzić nawet do 4 kg //

Poznawanie miejsc świętych

Tajowie to w znaczącej mierze wyznawcy buddyzmu (ponad 90% ludności). W kraju znajduje się wiele miejsc świętych, przy których warto się zatrzymać, aby lepiej poznać i zrozumieć historię oraz kulturę Tajlandii. Świątynie otwarte są dla każdego – bez względu czy i w co wierzysz. Należy jednak pamiętać o odpowiednim ubiorze (zakryte kolana i ramiona) i zachowaniu. Ponadto przed wejściem do świątyni (jak i do sklepów, restauracji czy prywatnych domów) należy ściągnąć obuwie, okazując w ten sposób szacunek właścicielowi.


 

 

 

 

Zjawiskowe buddyjskie świątynie na Koh Samui: Big Buddha i Wat Plai Laem //

Miejsca te tworzą niezwykły klimat, często zaskakują oryginalną formą jak i wielobarwnością. Nierzadko wywołują również poczucie wzniosłości, ale i swoistego bezpieczeństwa. W gorące dni, pozwalają schować się przed palącym słońcem, odprężyć ciało i wyciszyć umysł. Stanowią wspaniałą odskocznię od zgiełku miasta i tropikalnych plaż. Warto do świątyń wybrać się z samego rana, przede wszystkim ze względu na bardzo małą ilość zwiedzających.

 

GDZIE DO TAJLANDII?

Tajlandia jest wymarzonym kierunkiem dla osób pragnących zapoznać się z nieznaną egzotyką, spróbować niepowtarzalnej kuchni, odpocząć na rajskich plażach. Zanim jednak wyruszycie w podróż, warto zastanowić się jak chcecie spędzać czas. Na pierwszy pobyt w Tajlandii wybraliśmy jedną z najmniej znanych tajskich wysepek Koh Chang, która spełniła wszystkie nasze oczekiwania: była cicha, niekomercyjna, spokojna, bezpieczna i prawdziwie tajska.


 

Z kolei tym razem wybraliśmy się w okolice Krabi (Railay Bay i Ao Nang) i Koh Samui. Dodatkowo odwiedziliśmy słynne Phi Phi i Koh Tao. Ta ostatnia, pomimo, że naczytałam się o niej w samych superlatywach, mocno nas rozczarowała. Z kolei na Koh Samui na pewno nie będziecie się nudzić! Wyspa jest idealna zarówno dla tych którzy szukają spokoju i odprężenia jak i dla tych, którzy lubią gwar, zabawę do samego rana i tzw. wszędobylski kocioł.


 

 

Różnica czasowa Polski z Tajlandią to + 6 godzin, zatem jeśli u nas jest 12 w południe, to w Tajlandii mamy już 18.00. Uwzględnijcie to przed planowaną podróżą i weźcie sobie do serca wskazówki dotyczące tego, jak sobie poradzić ze zmianą strefy czasowej, bo jet lag potrafi skutecznie zepsuć pierwsze dni wakacji (lub powrotu do domu).

Przy okazji: pamiętacie mój artykuł o tym jak się spakować na wakacje? Tym razem, pomimo, że limit mojego bagażu wynosił 30kg, udało mi się zmieścić w 14 kilogramach :). Z powrotem z kolei torba była o 6 kilogramów cięższa, głównie wypełniona lokalnymi wyrobami z targowiska.

Ciekawa jestem czy ktoś z Was odwiedził też Tajlandię i jeśli tak to którą jej część? Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń! :-)

PS Jesli interesują Cię ciekawostki ze świata na pewno spodoba Ci się artykuł o egzotycznej Dominikanie: Poznaj świat! Dominikana, do którego przeczytania gorąco Cię zapraszam!

Kup licencję

Podobne wpisy

  • Ale mnie zaskoczyłaś Gosiu! Byłam pewna, że Tajlandia to jeden z droższych krajów jesli chodzi o wypoczynek.
    Zdjęcia są przecudowne, to jak siedzisz na kamieniu wygląda jak z jakiejs strony o podróżach, albo gazety <3
    Na widok smakołyków aż mi ślinka cieknie! i wszystko przygotowywane na świeżo, marzenie!!!

    • Gosia Mostowska

      Absolutnie nie! Najdroższy jest zawsze przelot, dlatego jak już się tam znajdziesz to warto zostać jak najdłużej ;)
      Dzięki Pati, jednak zdjęcia nie oddają całego uroku tego miejsca. Trzeba to przeżyć samemu. Poczuć ten zapach, smak, zanurzyć się w morzu, zobaczyć te przepiękne kolory! Tajlandia jest taka ciekawa i różnorodna, że pomimo, że odwiedziłam ją już dwukrotnie, jest jeszcze cała nieodkrytych przeze mnie miejsc ;)

      • Powiem Ci, że patrzac na same zdjęcia aż chce sie pooddychac tamtejszym powietrzem! :)
        Mam nadzieje, że kiedyś mi się uda tam pojechac <3

  • Daria

    Szkoda, ze nie podalas szczegolow technicznych, np. ile czasu przed sama podroza zaczelas zalatwiac przelot, nocleg, wizy, szczepienia… Jak dlugo trwala podroz, gdzie mieszkaliscie, czego sie wystrzegac itp. Ja jestem bardzo nieswiatowa i to wszystko ogromnie mnie interesuje! A relacje “swiadkow” uwazam za bardziej wiarygodne od folderow biur podrozy ;-)

    • Gosia Mostowska

      Dario, do Tajlandii można lecieć praktycznie “z dnia na dzień”, albo też planować ją z dużym wyprzedzeniem (wiadomo, że wtedy mamy większy wybór hoteli). My akurat kupiliśmy najpierw przelot (jakieś 2 miesiące przed), a później szukaliśmy hoteli (po zdjęciach i rankingach) i ostatni zarezerwowaliśmy na jakiś miesiąc przed wylotem. Nie szczepiliśmy się, wizy do Tajlandii nie są potrzebne.

      Tak jak napisałam Tajlandia jest bezpiecznym krajem, wystarczy normalnie uważać na targach i w miejscach gdzie jest większy ruch (tak jak w Europie), poza tym w dżungli na tamtejsze zwierzątka ;-)

      Spędziliśmy w Tajlandii 2 tygodnie i myślę, że 10 dni to jest minimum, na krócej nie ma sensu lecieć, bo najdroższy jest lot. Na miejscu można znaleźć tani nocleg i jedzenie również jest znacznie tańsze aniżeli europejskie. W razie pytań służę pomocą ;-)

      • Daria

        Dziekuje :-) Kto wie, moze w koncu wyrusze poza granice kraju.