Jak zrozumieć drugiego człowieka, kiedy nie zgadzamy się z jego opinią?

Drukuj Kategorie: Autor: Gosia

Byłam ostatnio świadkiem rozmowy, a raczej mocno agresywnej w słowach dyskusji, w trakcie której dwie młode kobiety próbowały przekonać siebie nawzajem do własnego zdania. Jednak to, co zwróciło moją uwagę, to że żadna z nich tak naprawdę nie słuchała tej drugiej. Widziałam jak z każdym słowem, z którym się nie zgadzały,  na ich twarzach rysowała się frustracja, a w ciele powstawały coraz to nowe spięcia. Po słownej przepychance Ania, jedna z rozmówczyń, powiedziała mi, że bardzo żałuje, iż nie udało jej się przekonać Izy do swojego zdania.

 

- Dlaczego chciałaś przekonać ją do swojego zdania?
- Bo jestem pewna, że miałam rację, ale ona nie chciała mnie słuchać!
- A czy Ty wysłuchałaś dobrze co Iza chciała Ci przekazać?
- Nie mogłam jej słuchać, bo nie miała racji! Chciałam ją przekonać…

 

Mam wrażenie, że dokładnie tak samo mogłaby wyglądać rozmowa z Izą. Dwie kobiety mocno przekonane o swojej racji, nie chcące wysłuchać co druga strona ma do powiedzenia. Ale czy nie może być tak, że tych racji jest kilka? Czy zawsze któraś ze stron musi mieć rację? Dlaczego będąc o czymś przekonanym nie słuchamy argumentów drugiej strony, tylko je ignorujemy?

 

Jak zrozumieć drugiego człowieka

 

Kto ma rację?

To całkiem normalne, że czasem nie zgadzamy się z innymi. Jesteśmy różni i mamy pełne prawo do tego, aby mieć własne zdanie. Tyczy się to Ciebie i tyczy się to każdego innego człowieka. I nie jest tak, że tylko jedna strona ma rację. Tyle ile osób biorących udział w dyskusji, tyle również może być prawd, nawet, jeśli każda będzie inna.

 

Przypomnij sobie swoją ostatnią rozmowę, w trakcie której nie zgadzałeś się z opinią Twojego rozmówcy. Jak reagowałeś, kiedy druga osoba nie zgadzała się z tym co mówisz? Wysłuchałeś jej do końca czy już w trakcie kiedy mówiła zacząłeś tworzyć w myślach swoją odpowiedź?

 

Każdy z nas chce być wysłuchanym. Ale już nie każdy potrafi i chce słuchać, zwłaszcza, kiedy opinia drugiego człowieka jest niezgodna z naszymi przekonaniami. A jednak kluczem do zrozumienia drugiej osoby jest właśnie wysłuchanie go. Bez żadnych oczekiwań, bez żadnego formułowania odpowiedzi, bez przymusu.

 

Jak zrozumieć drugiego człowieka?

 

To proste: staraj się pojąć punkt widzenia danej osoby, na tyle na ile tylko możesz. Naprawdę wysłuchaj, co druga strona chce Ci przekazać. Zamiast złościć się i denerwować, wykaż zainteresowanie odmienną opinią. Zadaj sobie pytania: dlaczego ta osoba tak myśli? Spójrz na to szerzej. Kim jest ta osoba? W jakich warunkach żyje? Jakie ma doświadczenia? Co może być powodem takiego a nie innego zdania? Szczerze się nią zainteresuj!

 

Kiedy spojrzysz głębiej, dostrzeżesz, że druga strona również może mieć rację. Oboje możecie mieć rację i to jest piękne.

 

 

Większość ludzi nie słucha drugiego człowieka by go zrozumieć, lecz aby mu odpowiedzieć

 

Tak naprawdę nie chodzi tutaj tylko o sporne dyskusje. Słowa te mogą odnosić się do każdej rozmowy z drugim człowiekiem. Jak często próbujesz zrozumieć? A jak często nie słuchasz do końca, bo masz już przygotowaną odpowiedź?

 

Zasada 3xZ

 

Jeśli znajdziesz się w sytuacji, w której nie zgadzasz się ze swoim rozmówcą, zamiast wykłócać się z nim kto ma rację możesz posłużyć się moją zasadą 3xZ. Jest prosta do zapamiętania i co najważniejsze skuteczna. 3xZ to:

 

1. Zainteresować. Możesz zadawać pytania, aby dowiedzieć się skąd pochodzą przekonania drugiej osoby. Patrz głębiej. Dostrzegaj to co jest ponad słowami.

2. Zrozumieć. Ważne, abyś wysłuchał do końca swojego rozmówcy i naprawdę postarał się zrozumieć jego punkt widzenia.

3. Zaakceptować. Zaakceptować, że każdy człowiek może mieć inne zdanie na dany temat.

 

Dodatkowa rada, której zasada 3xZ nie obejmuje, a którą chciałabym tutaj zawrzeć to spokój.

W każdej sytuacji zachowaj spokój. Jeśli czujesz, że możesz zaraz wybuchnąć, zacznij świadomie oddychać. Oddychaj powoli i głęboko. Pozwoli Ci to odprężyć się i skoncentrować na dyskusji. Koncentracja jest tutaj niezwykle ważna, ponieważ jeśli nie skupisz się na swoim rozmówcy i na tym, co chce Ci przekazać, Twoje myśli prędzej czy później zaczną błądzić wokół innych tematów, np. tego co masz dziś do zrobienia lub tego co zjesz na kolację, a przecież nie tego chcesz, prawda?

Skup się na każdym słowie i naprawdę bądź zaangażowany w proces słuchania.

Jeśli chcesz poprawić jakąkolwiek relacje polecam Ci zajrzeć do artykułu: Jedna prosta zasada, która wzbogaci Ciebie i Twoje relacje. 

Kup licencję

Podobne wpisy

  • Największy problem polega właśnie na tym, że jak już włączymy emocje to jedziemy jak po autostradzie do swojego celu np. „chcę kogoś przekonać do swojej racji”. Zwykle trudno jest się zatrzymać w takiej sytuacji dlatego właśnie zachowanie spokoju i świadomość takich procesów może być bardzo pomocna. ;)

    • Gosia Mostowska

      Masz rację Kamila, dlatego warto te nasze emocje poobserwować i sprawdzić co takiego jest we mnie, że słowa które słyszę aż tak bardzo mnie dotykają. Świadomość tego co mówimy czy robimy w danym momencie + spokój to świetne połączenie :)

  • Dorota

    Gosiu, poruszasz bardzo aktualny i trudny temat.

    Myślę, że świetnie to ujęłaś: „Większość ludzi nie słucha drugiego człowieka by go zrozumieć, lecz aby mu odpowiedzieć”.

    Traktujemy często zwykłą dyskusję, jak walkę. Ten, kto w rozmowie „zwycięża”, jakby „niszczył” drugą osobę – to „zwycięstwo” staje się tak ważne, jakby od niego zależały „fundamenty naszej toższamości”. I w ogóle jakby świat był czarno-biały i jakby istniała jedna asolutna prawda. I to my właśnie mamy być jej przedstawicielami.

    Właśnie przeczytałam fantastyczną książkę Andrzeja Ledera „Prześniona rewolucja”, w której rozkłada na czynniki pierwsze i dokonuje psychoanalizy polskiej mentalności. Między innymi porusza, choć przelotnie tylko, właśnie temat zamknięcia na racje drugiej strony. Jest to dość trudna lektura – i intetelektualnie i emocjonalnie, ale naprawdę warto, bo otwiera oczy.

    A co do słuchania osób, z którymi się nie zgadzamy, to nasz świat byłby o niebo lepszy, gdybyśmy potrafili to robić. Ja osobiście często mam z tym duży problem, zwłaszcza jeśli czyjeś opinie są sprzeczne z moimi bardzo głębokimi przekonaniami i gdy są krzywdzące dla innych (albo dla mnie ;-) oraz gdy uważam, że są po prostu niebezpieczne. Od jakiegoś czasu staram się sobie narzucić dyscyplinę drążenia – o co chodzi? czego ten człowiek się boi? jakie „dobro” chce osiągnąć, jaka cząstka „prawdy” leży w tej jego „okropnej” opinii? Zgodnie z zasadą, że za wszystkim stoi jakaś „pozytywna intencja”, o czym też kiedyś pisałaś. Jest to bardzo trudne i często się nie udaje i trzeba uważać, żeby nie popaść w protekcjonalizm, no i nierzadko też – jeśli naprawdę człowiek się postara, to musi zakwestionowac własne przekonania…

    Twoje rady, Gosiu, są doskonałe. Jak tylko przytrafi mi się okazja do sporu, spróbuję je zastosować na gorąco (bo moje ww. szlachetne rozważania często następują już po nadmiernie ożywionej rozmowie) i zobaczymy, co z tego wyniknie.

    Pozdrawiam

    • Gosia Mostowska

      Bardzo dziękuję za ten komentarz Doroto.

      Tak naprawdę mógłby być on dodatkiem do powyższego artykułu (to chyba juz któryś taki z kolei, który uzupełnia pięknie treść).

      Chcę jednak zaznaczyć, że słowa „Większość ludzi nie słucha drugiego człowieka by go zrozumieć, lecz aby mu odpowiedzieć”, nie są moje. Natknęłam się kiedyś na podobny cytat w książce o komunikacji i tak mi się spodobał, że w pamięci zachowałam sens wypowiedzi, bo słowa mogą się trochę różnić od oryginału.

      Pozdrawiam ciepło i powodzenia przy kolejnych dyskusjach ;-)